Jak Fundusze Europejskie wpłynęły na Wielkie Jeziora Mazurskie

Mazury od zawsze przyciągały pięknem, ale dziś zachwycają także nową jakością. Dzięki Funduszom Europejskim Szlak Wielkich Jezior Mazurskich zyskał bezpieczniejszą, nowocześniejszą i bardziej przyjazną infrastrukturę, a Guzianka I i Guzianka II stały się symbolem zmian, które naprawdę czuć na wodzie.

Mazury od dawna miały wszystko, czego potrzeba, by zachwycać: wodę, przestrzeń, wiatr i ten szczególny rodzaj ciszy, który pamięta się długo po powrocie do domu. Brakowało jednak czegoś, co w turystyce jest równie ważne jak krajobraz – sprawnej, nowoczesnej i bezpiecznej infrastruktury. To się zmieniło. Dzięki ogromnej modernizacji Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, wspartej środkami unijnymi, region zyskał nie tylko nową oprawę, ale też turystyka wodna ma nową jakość. Jednym z najważniejszych punktów tej zmiany stały się Guzianka I i Guzianka II - miejsce dobrze znane żeglarzom, które przez lata było wąskim gardłem mazurskiej żeglugi. 

Mazury piękne, ale coraz bardziej oblegane

Szlak Wielkich Jezior Mazurskich od lat jest jedną z najważniejszych turystycznych wizytówek regionu. To oferta, z której korzysta cała Polska. Przyjeżdżają tu turyści z Warszawy, Wybrzeża, Śląska, a coraz częściej także z Podlasia. Rozwój turystyki wodnej jest bardzo dynamiczny, przybywa nowych jednostek, a sporą część z nich stanowią łodzie motorowe. To oznaczało jedno: mazurski szlak wymagał inwestycji, które nadążą za jego popularnością.

To nie był lifting. To była poważna przebudowa

Skala przedsięwzięcia robi wrażenie. Modernizacji wymagały nabrzeża w Mikołajkach, Rynie, Giżycku, Rucianem-Nidzie i Piszu. Pogłębienia i poszerzenia potrzebowały kanały: Szymoński, Łuczański, Mioduński, Grunwaldzki i Tałcki. Powstały też nowe kładki dla pieszych w Mikołajkach i Giżycku. W praktyce oznacza to, że Mazury nie tylko lepiej wyglądają, ale są po prostu wygodniejsze i bezpieczniejsze dla mieszkańców, turystów i żeglarzy.

Przebudowa nabrzeży była prawdziwym skokiem jakościowym: dobijanie do brzegu stało się komfortowe, miejsca postojowe wyposażono w dostęp do energii elektrycznej i czystej wody, a całość zyskała zarówno funkcjonalnie, jak i estetycznie.

Guzianka I. Legenda, która przestała wystarczać

Są na Mazurach miejsca legendarne. Guzianka I z pewnością do nich należy. Zabytkowa śluza przez dekady była jednym z najważniejszych i najbardziej obciążonych punktów mazurskiej żeglugi – nie zawsze radziła sobie z ruchem sezonowym. Stara śluza Guzianka I, zbudowana jeszcze w 1879 roku, przez lata nie nadążała za współczesnym natężeniem żeglugi. To właśnie tutaj tworzyły się zatory, które dla wielu wodniaków były równie stałym elementem wakacji jak komary i smażona sielawa. Żeby przepłynąć przez Guziankę I, trzeba było nieraz czekać kilka godzin. Frustracja rosła tym bardziej, że żeglarze musieli dodatkowo przepuszczać jednostki żeglugi mazurskiej i statki pasażerskie. W ciągu jednego sezonu przez śluzę przechodziło około 15 tysięcy jednostek pływających. To liczba, która najlepiej pokazuje, że problem nie był incydentem, lecz codziennością.

Guzianka II. Nowa śluza, nowy oddech szlaku

Dlatego strategicznym przedsięwzięciem całej modernizacji stała się budowa nowej śluzy Guzianka II, czyli przesmyku między jeziorami Nidzkim i Bełdany. To inwestycja, która nie tylko odciążyła historyczną Guziankę I, ale de facto odmieniła komunikację wodną między północnymi a południowymi Mazurami. Po uruchomieniu nowej śluzy pokonanie przesmyku stało się dwa razy szybsze. Stara śluza przejęła ruch żeglugi mazurskiej i statków pasażerskich, a nowa obsługuje przede wszystkim ruch turystyczny.

Guzianka II powstała jako wspólny projekt Stowarzyszenia Wielkie Jeziora Mazurskie 2020, Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie oraz gmin Mikołajki i Ryn. Wartość tej inwestycji przekroczyła 38,5 mln zł, z czego około 23 mln zł stanowiły środki z Unii Europejskiej. Nowa śluza ma również wymiar symboliczny. To pierwsza śluza na Mazurach zbudowana przez Polaków, ponieważ śluzę Guzianka I zbudowano w czasach Prus Wschodnich, więc można powiedzieć, że powstała z inicjatywy ówczesnej administracji pruskiej rozwijającej sieć dróg wodnych w regionie.  

Fundusze Europejskie, które widać z pokładu

Cała modernizacja Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich to przedsięwzięcie liczone nie w tysiącach, lecz w setkach milionów złotych. Wartość projektu to prawie 430 mln zł, z czego 293 mln zł pochodzi z Funduszy Europejskich. Resztę finansują Stowarzyszenie Wielkie Jeziora Mazurskie 2020 i PGW Wody Polskie.

To jeden z tych projektów, w których unijne wsparcie nie kończy się na kartach dokumentacji. Tutaj jego efekty widać od razu: przy nabrzeżu, na pomoście, w porcie, przy śluzie, na kładce. Widać je również w lokalnej gospodarce, bo rozwój szlaku oznacza większy ruch turystyczny, a za nim idą miejsca pracy, usługi, gastronomia, noclegi i całe zaplecze przedsiębiorczości, które żyje nie tylko w sezonie. Nowe inwestycje poprawiają stan środowiska naturalnego, wspierają żeglarstwo i turystykę oraz wzmacniają lokalny biznes.

Najważniejsze było jedno: nie zepsuć Mazur

W tej historii ważne jest też to, czego nie zrobiono. Nie próbowano „ujarzmić” Mazur za wszelką cenę. Projekt nie zmienia charakteru tutejszej przyrody, a nowa śluza została zaprojektowana z dużą dbałością o standardy ekologiczne. Jezioro Śniardwy pozostało dzikie i wymagające, Jezioro Nidzkie nadal daje poczucie żeglowania „po staremu”, bez nadmiaru cywilizacyjnego hałasu.

I może właśnie w tym tkwi sens tej inwestycji. Nie chodziło o to, by Mazury przerobić na produkt. Chodziło o to, by pomóc im pozostać sobą – tylko lepiej zorganizowanymi, bezpieczniejszymi i bardziej przyjaznymi dla tych, którzy chcą je poznawać.

Szlak na następne pokolenia

Przebudowa Szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, z Guzianką I i Guzianką II w roli głównej, jest czymś więcej niż modernizacją infrastruktury. To opowieść o regionie, który umie korzystać ze swoich atutów, ale też wie, że najpiękniejszy krajobraz potrzebuje dobrej oprawy. Dzięki Funduszom Europejskim Mazury nie straciły swojego charakteru. Zyskały za to płynność, bezpieczeństwo i nowe perspektywy rozwoju. A to oznacza, że z tego szlaku będą korzystać nie tylko dzisiejsi żeglarze, ale też ci, którzy dopiero uczą się wiązać pierwszy węzeł.

Facebook YouTube Instagram